URODZONY 05 04 1945 W ERLENBACH, CHOĆ TO NIC PEWNEGO

Urodziłam się 4 kwietnia 1979 roku. 34 lata wcześniej, w Niemczech, przyszedł na świat mój Ojciec, Alfred. Prawie 34 lata wcześniej, bo dzielił nas jeden dzień. On urodził się 5 kwietnia, chociaż to nic pewnego. Ponad trzy lata później tę datę wpisano w Narolu w jego akcie urodzenia. Mam odpis wybrany z gminy.

Odpis aktu urodzenia Alfreda Bielca, wybrany z Urzędu Stanu Cywilnego w Mielcu. Pobrano opłatę skarbową 33 zł.

Ten papier nie opowie mi historii narodzin Taty, a wspomnienia, jeśli były, to się nie zachowały. Odeszły wraz z jego rodzicami: Leonem i Jadwigą.

Babci Jadwigi nie pamiętam. Zmarła kilka lat przed moimi narodzinami 27 listopada 1974 roku. Dziadka nigdy nie pytałam o tę historię, chociaż mieszkał z nami i miałam z nim dobry kontakt. Pamiętam tylko, że próbował opowiadać coś o wojnie, ale kompletnie go nie rozumiałam. Nie wiem czy miewał chęć podzielenia się traumą tamtych lat z wnuczką czy tylko przypadkiem głośno myślał, mówiąc „w czasie wojny było nam bardzo trudno”. Nie pamiętam niczego, czego mogłabym się chwycić przy docieraniu do tamtych opowieści.

Pamięć to dziś dla mnie wartość. Niedoceniana, lekceważona, traktowana instrumentalnie. Ważna, gdy trzeba przypomnieć sobie numer telefonu w trudnym momencie (hej! czy pamiętasz chociaż swój numer telefonu? numery do twoich bliskich?). Potrzebna, gdy szukasz historii narodzin swojego ojca czy matki. Konieczna, by wiedzieć kim się jest i skąd się przychodzi. Ważna, gdy twój wewnętrzny krytyk kolejny raz próbuje wmówić ci, że jesteś nikim, a ty sięgasz pamięcią wstecz i przypominasz sobie jak wiele było sytuacji, w których byłeś dobry dla innych i dla siebie. I chociaż pamięć bywa zawodna, nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niej. Dlatego wspieram ją chroniąc źródła, zapisując opowieści, chomikując przedmioty, które są jak notatki z pamięci.

Urodził się w Niemczech, ale jak on tam się do cholery znalazł? Powinnam raczej zapytać, jak trafiła tam babcia Jadwiga i dziadek Leon. Ciotka Staszka zna tę historię. Jest starszą siostrą taty. Z niechęcią sięga do swojej pamięci, w której zachowała obrazy, ludzi i fakty. Od pamięci czasem trudno wymagać faktów. Jeśli jakiegoś zabraknie, wkładamy w jego miejsce nowy. Lśniący od nowości, ale pasujący jak ulał do starej opowieści.

Ciotka Staszka czyli Stanisława, siostra Alfreda i spisane podczas rozmowy jej wspomnienia.

Nie mam pewności, czy te historie zawierają prawdę. Chciałabym, ale może to bez różnicy? Czy jechali do Niemiec 13 czy 30 dni, czy było z nimi 300 czy 3000 innych ludzi i jaki kolor miało niebo, bardziej niebieski czy szary. Nie wiem, czy prawdą jest to, że Alfred urodził się 5 kwietnia 1945.

Miejsce jego urodzenia: Elebach, wpisane wielokrotnie we wszystkich dokumentach, nie istnieje.

 

A przynajmniej mapy Google nie znajdują takiego miejsca. Urząd Stanu Cywilnego powinien być rzetelnym źródłem, więc piszę wniosek o wydanie „odpisu zupełnego aktu urodzenia”. Alfred Paweł, syn Leona i Jadwigi z domu Lizak, urodzony 5 kwietnia 1945 w Elenbach Niemcy.
Znane jest tylko nazwisko kierownika urzędu stanu cywilnego, który dziecko zarejestrował: Łysakowski. Ten akt został sporządzony za zezwoleniem Ministerstwa Administraji Publicznej z dnia 29 października 1948 r. Data aktu urodzenia to 22 listopada 1948 czyli 3 lata po urodzeniu Alfreda. Według relacji jego starszej siostry w listopadzie 1945 roku wracali z Niemiec. Miał pół roku, jego mama 36, a ojciec 38 lat. Dopiero ponad dwa lata później, w 1948 roku otrzymują zgodę na rejestrację dziecka w urzędzie stanu cywilnego.

Elemback, Elenbach, Erlembach to niektóre z nazw miejsca urodzenia mojego ojca, widniejące w legitymacjach i innych dokumentach tożsamości.

Na mapie odnajduję Erlenbach. Ale czy to to samo miejsce? Trudno o odpowiedzi, gdy nie ma kogoś, komu można by było zadać pytania. Gadają do mnie wpisy w dokumentach. W jednym z nich widnieje Lembach. Odnajduję tę miejscowość we Francji. Więc ta nazwa też jest błędna. W różnych miejscach widnieją różne nazwy. W dowodzie osobistym i akcie urodzenia: Elenbach, ale takiej miejscowości nie ma. A może to było Erlenbach am Main? Niedaleko Frankfurtu? Mariusz, mój brat, mówi, że wywieźli całą rodzinę Bielców do dużego gospodarstwa rolnego do przymusowej pracy. A jak wrócili, to dziadek dokładnie nie pamiętał nazwy miejscowości, a może urzędniczka źle usłyszała i zapisała z błędem. Ciotka Staszka opowiedziała mi tę historię i ostatecznie ona potwierdziła nazwę Erlenbach.

Odnajduję kolejny dokument. Jeden z ważniejszych dla taty, wydany przez Ministra Kultury i Sztuki w 1985 roku, nadający mu tytuł Mistrza Rzemiosła Artystycznego. Obok danych pojawia się miejsce urodzenia: Walenbach. Ile jeszcze różnych nazw miejscowości jego urodzenia znajdę?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *