CO MAM WSPÓLNEGO Z RZESZOWIAKAMI?

Gdyby nie „Rzeszowiacy” nie byłoby mnie na świecie! I pewnie fury innych ludzi, bo w atmosferze śpiewu i tańca rodziły się i nadal się rodzą zauroczenia, przyjaźnie, miłości, no i dzieci.

Alfred Bielec oraz nieznana mi kobieta, Zespół Pieśni i Tańca „Rzeszowiacy”, Mielec, ok. 1965 r.

Od kilku tygodni na scenie Domu Kultury Samorządowego Centrum Kultury w Mielcu trwają próby do jubileuszowego koncertu Zespołu Pieśni i Tańca „Rzeszowiacy”.

Ponad setka roztańczonych i rozśpiewanych osób w różnym wieku, a wśród nich moja Mama, Łucja Bielec. Jest chyba najstarsza z nich wszystkich. Ostro ćwiczy i dobrze się bawi. Szacun. Nie tylko dla niej, bo ciężko pracuje tam każdy.

Bardzo cieszy ją udział w tym przedsięwzięciu. Po latach wróciły do niej wspomnienia. W latach 60. występowała w tym zespole i poznała tam mojego Tatę, Alfreda. Piękna była z nich para.

Wrzucam tu na szybko zdjęcie grupowe, które zrobiłam dzisiaj na próbie generalniej. Ściągajcie je sobie Rzeszowiacy na pamiątkę!

Zdjęcie wykonane na próbie do koncertu jubileuszowego na 65 lat Rzeszowiaków. fot. Kinga Bielec
Zdjęcie wykonane na próbie do koncertu jubileuszowego na 65 lat Rzeszowiaków. fot. Kinga Bielec

Duże zdjęcie do ściągnięcia TUTAJ!

Życzę Wam wszystkim całej fury radości z tego, co robicie i udanych koncertów 30 września i 1 października. Do zobaczenia.

2 odpowiedzi do “CO MAM WSPÓLNEGO Z RZESZOWIAKAMI?”

    1. Taaaaak! Śpiewa i tańczy. Szkoda, że Cię nie będzie. Szykuje się wspaniały koncert. Pewnie widziałaś brata na scenie już ni raz. Ja swoją Mamę zobaczę po raz pierwszy. L(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *