CO KRYJE SIĘ W NIEBIESKIEJ WALIZCE?

Przyszedł czas na spakowanie niebieskiej walizki i podróż do Krakowa. Na zaproszenie Cricoteki Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora przygotowałam warsztat i poprowadziłam go 16 sierpnia 2017 r. Dosyć krótki, bo spotkanie miało trwać półtorej godziny. Jednak seniorzy zadawali mnóstwo pytań i godzinę dłużej opowiadałam, jak zacząć przygodę z tworzeniem archiwów rodzinnych.

Tutaj info o warsztatach ze strony Cricoteki

Na wyjazd do niebieskiej walizki spakowałam materiały archiwalne, z którymi ostatnio pracuję: zdjęcia, dokumenty tożsamości mojego Taty, kilka rysunków i dyplomów, narzędzia oraz drobne przedmioty, które wykonał. Opowiadałam o przygodzie, jaką jest dla mnie odkrywanie rodzinnych pamiątek i zagłębianie się w życiorysie ojca.

Sama walizka wzbudza duże zaciekawienie.

Jest przepiękna, wiem. Mnie samą fascynowała od dzieciństwa, jednak zaglądnęłam do niej dopiero w liceum. Wcześniej uszła mojej uwadze, jak wiele rzeczy, a raczej większość z tego, co robił mój Tato. Natknęłam się na nią przypadkowo i od razu przyciągnęła moją uwagę naklejonymi emblematami. Kojarzyła mi się przez to z podróżowaniem w dalekie kraje, pełnym przygód i emocjonujących tajemnic.

Niestety nie poznam historii kryjącej się za niebieską walizką. 

Nie zapytałam nigdy o to, skąd wzięła się u mojego Taty. I już nie zapytam. To jedno z tych pytań, na które odpowiedzi odeszły razem z moim ojcem.

Gdy przeglądałam ją pierwszy raz, znalazłam w środku kilka medali, o których napiszę osobny tekst oraz dyplomy z różnych konkursów. Były również przypinki, próbki prac grawerskich i dużo różnych blaszek oraz karteczek. Jakieś pisma i dokumenty. Pamiętam, że już wtedy uznałam je za ważne i posegregowałam. Żałuję, że nie porozmawiałam o nich z ojcem.

Walizka dla mnie i dla wielu osób, które widzą ją po raz pierwszy, jest cudeńkiem, cieszącym oko i wyobraźnię. Mówię, że Tato miał ją w wojsku, bo tak mi się wydaje. Nie pamiętam, czy kiedyś go o nią zapytałam, ale kojarzę ją z wojskiem. A może wykonał ją na zajęciach modelarskich? Migocze mi się w pamięci i taka wersja. Bo modelarstwo fascynowało młodego Alfreda. A walizka ma wiele naklejek z podobiznami samolotów, rysunkami skrzydeł i maszyn latających.

Tymczasem dziś towarzyszy mi w moich podróżach z archiwum.

A tych, którzy mają blisko do Krakowa, zapraszam na jeszcze jedne warsztaty: dla dzieci z rodzicami 3 września. Także do Cricoteki.

Dziękuję za zdjęcia StudioFILMLOVE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *